12 i 13 czerwca Gdynia literaturą stała. Hanna Krall, Adam Wiedemann, Janusz Głowacki, a nawet Mumio - wszyscy byli na wyciągnięcie ręki...
- To jest, co się zowie, festiwal literacki, zorientowany nie
tylko na poinformowanie publiczności o tegorocznych nominowanych autorach do
„Gdyni”, ale także na wprowadzenie publiczności w najważniejsze zagadnienia i
dokonania współczesnej literatury. – przekonywał prof. Piotr Śliwiński,
przewodniczący jury Nagrody.
Impreza, z założenia poświęcona kulturze wysokiej (czytaj:
niszowej), skupiła grono najbardziej zagorzałych czytelników oraz trójmiejskie
środowisko literackie. Kameralna atmosfera w Teatrze Miejskim sprzyjała
swobodnym i, wbrew pozorom, bardzo przystępnym rozmowom, a także prezentacji i
omawianiu twórczości zarówno zaproszonych gości (spotkania autorskie,
dyskusje), jak i przybyłych widzów (Turniej Jednego Wiersza, warsztaty
prozatorskie) – w przypadku tego festiwalu miano „widza” jest bardzo umowne,
podziały na pisarzy i czytelników często się rozmywały.
Wszystkie punkty programu "Literaturomanii" miały swoją wagę i wartość: spotkania z kilkunastoma nominowanymi do NLG, których
ubiegłoroczne książki prozatorskie, poetyckie i eseistyczne, zdaniem ekspertów
z Kapituły Nagrody, to zbiór tego, co najlepsze w polskiej literaturze
ostatnich miesięcy; najnowsza książka Hanny Krall – żywej legendy reportażu, to
jedno z ważniejszych publikacji literackich w tym roku, Janusz Głowacki jest
wydarzeniem samym w sobie, a odczytane przez niego praprapremierowo fragmenty
książki, której jeszcze nawet nie skończył (ukaże się jesienią), to wielki
ukłon w stron Gości festiwalu; konkurs recenzencki, „Gdynia zaczyta”, warsztaty
oraz turniej wiersza utwierdzają w przekonaniu, że jest grupa bardzo aktywnych,
twórczych i wartościowych ludzi, którzy poszukują ujścia dla swoich
artystycznych działań i bodźca do ich uwolnienia. I to właśnie Gdynia zamierza
dalej konsekwentnie czynić.